poniedziałek, 17.04.2017 00:15

Wielki Poniedziałek - czyli słów kilka o "śmigorzu"

Oceń artykuł
(0 głosów)
Wielki Poniedziałek - czyli słów kilka o "śmigorzu"
Żywiecczyzna to zakątek Polski zachwycający pod względem obrzędowości. Mieszkańcy tego regionu przywiązani są do dawnych tradycji i często przenoszą te tradycje na „współczesny grunt”. Zakorzenienie w tejże tradycji doskonale widoczne jest w przygotowaniach i obchodach świąt Wielkanocnych.

Nie każdy ma świadomość, że są to święta ważne nie tylko dla chrześcijan ale także dla wierzeń pogańskich. Wierzenia te związane są z magią wegetacyjno-hodowlaną , która służyła w staraniu o pobudzenie przyrody do życia i zapewnieniu bogatych plonów. Jak powszechnie wiadomo lud zamieszkujący Beskidy utrzymywał się głównie z rolnictwa, hodowli i pasterstwa – przyroda zatem była nie tylko potrzebna, ale i groźna.

Poniedziałek Wielkanocny – określany powszechnie „śmigus dyngus”, dawniej zwany był na Żywiecczyźnie „śmigorzem”. Zgodnie ze zwyczajem od wczesnego rana wszyscy oblewali się wodą. W tym dniu panny mające największe powodzenie u kawalerów ponosiły konsekwencje swej urody, bowiem to właśnie na nich lądowała zawartość wiader. Na okazję „śmigorza” przygotowywano również sikawki z czarnego bzu. Do zwyczajów należało też rozbijanie surowych jajek przez kawalerów na pannach oraz smaganie panien po nogach gałązkami jałowca. Obrzędy te miały w sposób symboliczny przekazywać siły witalne, odpędzać zimową ospałość, symbolizowały też wiosenne oczyszczenie z brudu i chorób, a w późniejszym czasie także i z grzechu. Poniżej znajdziecie zdjęcie "sikawki" wykonanej z czarnego bzu. Współcześnie wiele obrzędów i tradycji opisanych w tym krótkim cyklu zanika. Święta zmieniają swój charakter. My zachęcamy do refleksji nad sensem Wielkanocy!

Opracowanie: Ren

Bibliografia: Żywiec znany i nieznany, Tom II, Żywiec 2010. Z.M. Okuljar, W dawnym żywcu, Żywiec 1992.

Czytany 243 razy