"Te światła widzę do teraz"... Wspomnienia ocalałych...

Katastrofa autobusowa w Wilczym Jarze do dziś porusza i pozostaje niewyjaśniona. Co było jej powodem? Gołoledź? Kiepski stan techniczny "kopalniaków"? A może milicyjna Nyska? Odpowiedzi na to pytanie nie usłyszymy zapewne nigdy... 

 Pożegnawszy męża, Bernadeta Kobza wróciła do łóżka. Obok niej leżała 9-miesięczna córeczka. "Było przed 5.00. Zdawało mi się, że Janusz mnie woła, że puka na okno. >> Co chciałeś Janusz?<< - zapytałam. >>Nie mam buta!<<. Obudziłam się. Dziecko spało. Puściłam radio. Mówią, że jest gołoledź...

Tak wspomina poranek 15 listopada 1978 roku jedna z wdów po górniku, który zginął w drodze na szychtę. Tragedia miała miejsce około godziny 5.00. W lodowate wody Jeziora Żywieckiego, z wysokości blisko 20 metrów w przeciągu półtorej sekundy, spadł Autosan prowadzony przez Józefa Adamka - ojca znanego boksera - Tomasza Adamka. Kilka minut po zdarzeniu w to samo miejsce wpadł kolejny autobus. W katastrofie w Wilczym Jarze zginęło 30 osób, większość z nich miała zaledwie około 20, 30 lat... Dziś tragedię upamiętnia pamiątkowa tablica, postawiona tuż przy moście. Alfabetyczną listę zabitych otwierają i zamykają kierowcy: prowadzący pierwszy autobus – Józef Adamek i drugi pojazd – Bolesław Zoń. Trzy najmłodsze ofiary miały po 18 lat, najstarsza – 48. 

 Ciśnienie wyrzuciło bąble powietrza, a wraz z nimi luźny ładunek autokaru KX 5579. Już wcześniej po wodzie pływały elementy garderoby oraz bagażu, który zabrali ze sobą z domu górnicy, czyli najczęściej chleb zawinięty w szary papier śniadaniowy. "...Wypłynęło cos czarnego - wspomina Bar - myśmy myśleli, że to ludzie. Jeszcze mówimy tak: to na pewno ludzie. Trzeba by skakać i ratować. Ale nikt nie skoczył. Jak się dobrze przypatrzyliśmy, to były to torby". Kiedy kilkadziesiąt minut później zrobiło się widniej, ratowników przeszedł kolejny dreszcz przerażenia. Zauważyli pływające na wodzie dziecięce buciki...". 

W 2013, w 35. rocznicę katastrofy, ukazała się bardzo obszerna monografia pt. "Tajemnica Wilczego Jaru" autorstwa Pawła Zyzaka - skąd pochodzą powyższe cytaty. W książce tej historyk podejmuje próbę odpowiedzi na pytanie, co było przyczyna tej katastrofy. Dla osób zainteresowanych książką mamy egzemplarz wspomnianej publikacji. Wśród osób, które na nasza redakcyjna skrzynke mailową nadeślą odpowiedź na pytanie "Ile osób udało się uratować z katastrofy autobusowej w Wilczym Jarze?", wylosujemy zwycięzcę.

Autor: PW
Źródło: Paweł Zyzak, "Tajemnica Wilczego Jaru", Zysk i S-ka.
Zdjęcie: FB Antoni Szlagor


Drukuj   E-mail