Często spotykamy się z określeniem, że Żywiec jest „miastem peryferyjnym” i z tego powodu nie odgrywał znaczącej roli w historii Polski. Słowa takie znajdziemy między innymi na kartach książki poświęconej historii Żywca Pani Zofii Rączki: „Żywiecczyzna była regionem mało znanym, leżącym na uboczu, z dala od głównych szlaków handlowych i komunikacyjnych”. Stan ten na pewno wpłynął na ukształtowanie się pewnych postaw i zachowań mieszkańców naszego regionu, specyficznego poczucia tożsamości regionalnej. Zagadnienie to można analizować z różnej perspektywy: geograficznej, politycznej czy kulturowej. Analiza rozwoju sieci komunikacyjnej na terenie Kotliny Żywieckiej pozwala spojrzeć na miasto jako miejsce wpisane w określoną historię wielu ośrodków miejskich, możnowładców i prostych ludzi tej części Karpat.
wtorek, 21.08.2012 21:30

Pierwszy Polak na Babiej Górze

Babia Góra (1725 m.n.p.m.) jest najwyższym szczytem nie tylko Beskidu Żywieckiego, ale i całych polskich Karpat (za wyjątkiem Tatr). Dzieje babiogórskiej turystyki to wspaniały rozdział górskiej eksploracji, opisany w wielu opracowaniach i monografiach. Wielkie postacie takie jak dr Hugo Zapałowicz (założyciel oddziału babiogórskiego PTT, twórca pierwszego polskiego schroniska na markowych Szczawinach), Władysław Szkolnik (mieszkaniec Zawoji, pierwszy przewodnik babiogórski), Władysław Midowicz (gospodarz schroniska i znakarz szlaków na Babiej Górze m.in. słynnej Perci Akademików) trwale wpisały się w dzieje Królowej Beskidów. Także żywieccy działacze brali czynny udział w poznawaniu tego pięknego masywu. Siedziba oddziału babiogórskiego PTT od 1910 roku została związana z Żywcem i tutaj właśnie zapadały najważniejsze decyzje co do rozwoju turystyki w tej części Beskidów.Nie bez przyczyny przypominam dzisiaj Babią Górę, gdyż w tym roku przypada 230-ta rocznica pierwszego polskiego wyjścia na jej szczyt zwany Diablakiem. Dokonał tego ksiądz Jowinus Fryderyk Alojzy Bystrzycki herbu Bończa (1737-1821), nadworny astronom króla Stanisława Augusta Poniatowskiego w 1782 roku, człowiek gruntownie wykształcony w zakonie jezuitów, gdzie ukończył matematykę i astronomię. Na Diablak dotarł od strony Orawy i dokonywał tam pomiarów na zlecenie króla. Obserwował m.in. przez lunetę Kraków oraz klasztor na Świętym Krzyżu, a wyprawę podsumował w krótkim opisie, który ukazał się drukiem w Gazecie Warszawskiej (26.10.1813 r.). Na pamiątkę tego pierwszego polskiego udokumentowanego wejścia na szczyt, fragment Babiej Góry nosi nazwę Siodła Bończy (1715 m.n.p.m.). Rozciąga się pomiędzy jej kulminacją, czyli Diablakiem a tzw. Diablą Kuchnią, czyli pobliskim kamienistym wzniesieniem na szlaku opadającym w stronę Sokolicy.Klub Turystyki Wysokogórskiej przy PTTK w Bielsku-Białej postanowił upamiętnić ten fakt i w dniu 15.08.2012 r. wybrał się na Babią Górę. Trasa wiodła Percią Akademików i na szczycie zameldowała się męska trójka: Jan Nogaś, Krzysztof Długosz i Robert Słonka. Pogoda okazał się łaskawa i można było podziwiać ten sam widok, który olśnił 230 lat temu astronoma Jowina Bończę.
Drodzy Czytelnicy portalu ŻywiecInfo.pl, co jakiś czas staramy się przybliżać Wam historię naszego regionu, dbając zarazem o to, by były to materiały nigdzie wcześniej niepublikowane i poruszające zagadnienia dotychczas nieopracowane szerzej. Kontynuując to założenie, dzięki uprzejmości Pana Janusza Cichały przedstawiamy wam kilkuczęściowy cykl artykułów dotyczących przemysłu tartacznego na Żywiecczyźnie. Opracowanie to jest nie tylko bogate w dane faktograficzne, ale także ciekawe fotografie. Warto również podkreślić, iż prezentowane dane dostępne były wcześniej jedynie w archiwach. Zapraszamy do lektury!
            1 września 1939 roku 7 dywizja piechoty posiadająca liczne związki zmotoryzowane zmusiwszy naszą słabą osłonę przygraniczną do odwrotu, zaczęła przelewać się przez wszystkie przełęcze beskidzkie, a głównie przez Przełęcz Zwardońską. Zadaniem tych ugrupowań było jak najszybsze opanowanie Kotliny Żywieckiej. Zwardoń atakowany jest przez 61 pułk piechoty. Po krótkiej potyczce pluton por. Talarka wycofuje się pod Baranią Górę. Nad Węgierską Górkę nadlatuje samolot rozpoznawczy. Samoloty polskie startujące z lotniska obok Bielska zestrzeliły samolot obserwacyjny Hs 126, który spadł w rejonie Zwardonia. Na głównej linii obrony trwają ostatnie przygotowania. Po południu stanowiska polowe oraz stanowisko dowodzenia zostaje zniszczone. Niemcy byli bardzo dobrze poinformowani o stanie naszych fortyfikacji i zdawali sobie sprawę z olbrzymiej przewagi swoich sił, wbrew jednak swym oczekiwaniom natrafili pod Węgierską Górką na niezwykle zacięty opór.
Trzecia i ostatnia część artykułu Piotra Kołpaka. Zapraszamy do lektury.