Są w górach miejsca szczególne i obdarzone niemal bezgranicznym kultem. Takie, które zapadają w naszej pamięci i są przywoływane w rozmowach w towarzyskim gronie przy ognisku i gitarze. Do takich na pewno należy Hala Rysianka, która niezmiennie ogłasza nadejście wiosny w Beskidach. Co roku w maju ciągną tłumy piechurów zwabione jej pięknem, a na parę tygodni wcześniej fora internetowe na bieżąco informują o „stanie pokrywy śnieżnej na hali” oraz poczta pantoflowa przekazuje tajemnicze wieści o tym „czy już się pokazały ?”. Wreszcie na hasło ”Już są !” z radością planujemy najbliższy weekend, by poczuć radosny oddech wiosny i z bliska przyjrzeć się najpiękniejszym jej oznakom, czyli krokusom na Rysiance.
Dział: Magazyn
wtorek, 07.02.2017 00:00

Szlak na Babią Górę zamknięty!

Decyzją dyrektora Babiogórskiego Parku Narodowego właśnie został zamknięty do odwołania szlak żółty „Akademicka Perć”.
Dział: Sport
niedziela, 27.03.2016 10:17

Kiedy na drodze staje Bab(i)a

Istnieją ludzie, dla których ważny jest cel. Istnieją i tacy, których sensem staje się droga. Zwłaszcza ta, która przez czas, miejsce i intencje nabiera szczególnego znaczenia. I taką drogę na szczyt Babiej Góry odbył Jurek Płonka, człowiek, który nie widzi przeszkód. Najwyższy szczyt Beskidów Zachodnich zdobył wraz z grupą przyjaciół. Nocą, z Wielkiego Piątku na Wielką Sobotę.
Dział: Magazyn
 Prawdę mówiąc podchodziłem do dzisiejszego tematu bardzo ostrożnie, niemal jak do jeża. Powód był bardzo prosty: o Babiej Górze napisano chyba najwięcej artykułów, opracowań, ksiąg i monografii jeśli chodzi nie tylko o beskidzkie, ale generalnie o polskie szczyty. I słusznie. Bowiem Babia to góra wyjątkowa w dziejach polskiej turystyki. Traktuję ją niezwykle szczególnie i z ogromnym szacunkiem. Babia Góra to najwyższy szczyt Beskidu Żywieckiego i całych polskich Karpat (poza Tatrami). Jej skalisty wierzchołek zwany Diablakiem (1.725 m.n.p.m.) dumnie wznosi się w otoczeniu beskidzkich szczytów.
Dział: Magazyn
wtorek, 21.08.2012 21:30

Pierwszy Polak na Babiej Górze

Babia Góra (1725 m.n.p.m.) jest najwyższym szczytem nie tylko Beskidu Żywieckiego, ale i całych polskich Karpat (za wyjątkiem Tatr). Dzieje babiogórskiej turystyki to wspaniały rozdział górskiej eksploracji, opisany w wielu opracowaniach i monografiach. Wielkie postacie takie jak dr Hugo Zapałowicz (założyciel oddziału babiogórskiego PTT, twórca pierwszego polskiego schroniska na markowych Szczawinach), Władysław Szkolnik (mieszkaniec Zawoji, pierwszy przewodnik babiogórski), Władysław Midowicz (gospodarz schroniska i znakarz szlaków na Babiej Górze m.in. słynnej Perci Akademików) trwale wpisały się w dzieje Królowej Beskidów. Także żywieccy działacze brali czynny udział w poznawaniu tego pięknego masywu. Siedziba oddziału babiogórskiego PTT od 1910 roku została związana z Żywcem i tutaj właśnie zapadały najważniejsze decyzje co do rozwoju turystyki w tej części Beskidów.Nie bez przyczyny przypominam dzisiaj Babią Górę, gdyż w tym roku przypada 230-ta rocznica pierwszego polskiego wyjścia na jej szczyt zwany Diablakiem. Dokonał tego ksiądz Jowinus Fryderyk Alojzy Bystrzycki herbu Bończa (1737-1821), nadworny astronom króla Stanisława Augusta Poniatowskiego w 1782 roku, człowiek gruntownie wykształcony w zakonie jezuitów, gdzie ukończył matematykę i astronomię. Na Diablak dotarł od strony Orawy i dokonywał tam pomiarów na zlecenie króla. Obserwował m.in. przez lunetę Kraków oraz klasztor na Świętym Krzyżu, a wyprawę podsumował w krótkim opisie, który ukazał się drukiem w Gazecie Warszawskiej (26.10.1813 r.). Na pamiątkę tego pierwszego polskiego udokumentowanego wejścia na szczyt, fragment Babiej Góry nosi nazwę Siodła Bończy (1715 m.n.p.m.). Rozciąga się pomiędzy jej kulminacją, czyli Diablakiem a tzw. Diablą Kuchnią, czyli pobliskim kamienistym wzniesieniem na szlaku opadającym w stronę Sokolicy.Klub Turystyki Wysokogórskiej przy PTTK w Bielsku-Białej postanowił upamiętnić ten fakt i w dniu 15.08.2012 r. wybrał się na Babią Górę. Trasa wiodła Percią Akademików i na szczycie zameldowała się męska trójka: Jan Nogaś, Krzysztof Długosz i Robert Słonka. Pogoda okazał się łaskawa i można było podziwiać ten sam widok, który olśnił 230 lat temu astronoma Jowina Bończę.
Dział: Historia
Strona 1 z 2