Zabłocki życiorys na świecie pisany – Antoni Biel

Do napisania wspomnień o moim wujku skłoniły mnie informacje, które w ostatnich latach przeczytałam w Internecie i skonfrontowałam z dokumentami, zdjęciami oraz odznaczeniami, które pozostały w domu rodzinnym i zostały po latach przekazane bratu Michałowi Biel, który jest moim ojcem.

Antoni Biel, bo o nim piszę, urodził się 23.11.1911r. we wsi Zabłocie, która to dopiero w roku 1950 została włączona  jako dzielnica do miasta Żywca. Jego rodzicami byli: ojciec Józef; matka Regina.  Antoni wychowywał się w rodzinie wielodzietnej. Miał 2 siostry i 7 braci. Wszyscy Oni pomagali swoim rodzicom w pracach na kilkuhektarowym gospodarstwie rolnym, które było ich podstawowym źródłem utrzymania. W chwilach wolnych od prac lubił przebywać w towarzystwie kolegów, sąsiadów i rodzeństwa. Oto dwie fotografie, które zachowały się w albumie rodzinnym jego brata.

 

 

 

 foto - Fotokopia listu informująca o śmierci Antoniego Biela

 

Przesłał również dwie fotografie. Jedna fotografia przedstawia Antoniego wraz z kolegami z pobytu w Iraku, a druga (której nie posiadamy) to Jego grób.  W 1948 rok jego rodzice zwrócili się z prośbą do Konsulatu Generalnego w Londynie o uzyskanie jakiekolwiek informacji o swoim synu Antonim. Po jakimś czasie, drogą listową otrzymali przesyłkę, w której  oprócz krótkiej informacji przekazano wszystkie odznaczenia i medale , którymi został odznaczony Antoni Biel.

 

 foto – Antoni Biel w Iraku ( pierwszy z prawej )

Te  dwa fakty utwierdziły rodzinę, że syn, brat, wujek nie żyje, natomiast nikt nie wiedział dokładnie gdzie był, gdzie walczył i  jaki przeszedł szlak bojowy. Dopiero w 1993 roku Michał Biel ciekaw losów swojego brata postanowił napisać list do Brytyjskiego Ministerstwa Obrony / Ministry Of Defence/ z prośbą o informacje. W odpowiedzi uzyskaliśmy następujące dane:

- służba czynna w Polsce od 24.08. 1939- 18.09.1939r.

- obóz jeńców  wojennych ZSRR od 28.09.1941 – 14.08. 1942r.

- Polskie Siły Zbrojne od 15.08.1942 – 2 .07. 1944r.

Przekazano nam również informację ,że zginął pod San Biagio we Włoszech.

 

 foto - Oryginalna koperta z dokumentami dotyczącymi Antoniego Biela

Po uzyskaniu tych informacji rozpoczęliśmy poszukiwania kolejnych faktów dotyczących życia wojennego naszego wujka Antoniego. Możliwe to było między innymi dlatego, że pojawiały się nowe książki oraz różne, inne publikacje, pojawił się komputer, internet i możliwość uzyskania szczegółów. Dzisiaj już wiemy dużo, ale czy wszystko tego nie potrafię powiedzieć. W internecie znaleźć można stronę, która opisuje cmentarz w Loreto i wymienia osoby, które na tym cmentarzu zostały pochowane. Wśród nazwisk w pozycji 43 wymieniony jest również mój wujek Antoni Biel.

Z tych wszystkich informacji wynika, że na początku wojny  został  aresztowany przez NKWD i  umieszczony w obozie jenieckim, w miejscowości Szepietówka /35  km od granicy/. Z zamieszczonych w internecie informacji, wspomnień tych co przeżyli dowiedziałam się w jakich warunkach żyli jeńcy i gdzie byli zlokalizowani oraz jak byli traktowani. Miejscowość ta w roku 1939 miała tylko jedną ulicę z zabudowanymi blokami mieszkalnymi i jednym sklepem spożywczym, w którym nic nie było do kupienia. Obóz mieścił się w koszarach sowieckich, koło parku   „ pionierów”. Przebywało tam około 12 000  jeńców, w tym mój wujek .W pomieszczeniach nie było łóżek tylko słoma i tektury. Warunki sanitarne okropne. Umywalni nie było tylko pompa na zewnątrz z korytami do mycia. Była również kuchnia, która wydawała jeden raz na dobę po jednej chochli zupy dla 12 000 jeńców! Antoni Biel w tym obozie przeżył nie długo, bo w jego dokumentach podano, że od 18.09. 1939r. przebywał w areszcie w miejscowości Tarnopol.

Z relacji świadków wynika, że dzień wcześniej t.j.17.09. 1939 r. do Tarnopola wkroczyło wojsko rosyjskie. Byli podobno brudni, cuchnący i obdarci. Zajmowali wszystkie obiekty państwowe. Zaczęły się łapanki i aresztowania. Konwojowaniem polskich jeńców do więzienia zajęła się grupa operacyjna NKWD. Warunki jakie mieli w więzieniu były okropne. Spali na podłogach. Nie było ubikacji tylko beczka 100-litrowa z której bardzo śmierdziało. Tylko jeden raz na dzień można było wyjść do ubikacji na zewnątrz. W każdej celi był tzw. szpicel, który donosił na aresztowanych, a przesłuchania odbywały się przeważnie w nocy przy użyciu gumowej pały. Co do jedzenia świadkowie relacjonują, że jeden bochenek chleba przypadał na 8 osób przy czym nie mając noża nitkami przecinali chleb, aby się jakoś sprawiedliwie podzielić. Była też herbata, a raczej woda, a na kolację zupa. W ciągu dnia w celi nie można było siedzieć już nie mówiąc o leżeniu. Pewnego dnia zostali więźniowie wyprowadzeni na błonia, które wcześniej ogrodzone zostały drutem kolczastym. Cały teren był obstawiony wojskiem . Więźniowie stali tak kilkanaście godzin. W takich warunkach mój wujek przetrwał prawie miesiąc, bo od 5 10.1939r. zarejestrowany jest  jako jeniec  w  obozie Równe – Lwów. Z uzyskanych informacji wynika, że  wujek Antoni pracował wraz z innymi jeńcami przy budowie strategicznej drogi Nowogród Wołyński, Korzec, Równe, Dubno, Brody, Lwów. Była to budowa nr1 NKWD. Ta droga miała ułatwić połączenie terenów ukraińskiej SRR z obszarem południowo – wschodniej Polski. Powstająca droga była podzielona na 6 odcinków i tym samym było utworzonych 6 filii obozowych, w których mieścili się jeńcy jako siła robocza. Pracowało tam 24 tysiące jeńców, przy czym wg danych z Wikipedii w czasie trwania tej budowy z miejsca pracy zbiegło około 1,5 tysiąca ludzi. Podobno były tam straszne warunki pracy. Wyżywienie było zależne od wykonania norm pracy. Pracowali od godziny 8 00 do 18 00 z 30-minutową przerwą. W zakres prac wchodziło kopanie rowów, gromadzenie kamieni i piasku, wyrównywanie poboczy, przygotowanie nawierzchni zgodnie z wytycznymi budowlanymi. Jeńcy budowali również mosty, w kamieniołomach rozsadzali skały załadowując je do podstawionych wagonów. Wycinali także drzewa, karczowali las do wytyczenia trasy. Osuszali bagna i wydobywali torf. Prace te wykonywali w różnych warunkach atmosferycznych. Nie mieli ubrań roboczych, ani też odpowiedniego obuwia. Pracowali w tym co posiadali, bardzo często były to zniszczone polskie mundury. Trudne mieli również warunki mieszkaniowe. Mieszkali, a raczej spali w zniszczonych i okradzionych pałacach, w pomieszczeniach folwarcznych, fabrykach oraz w majątkach ziemskich / stajnie, chlewy, obory/. Byli również i tacy którzy spali w namiotach. Te nieludzkie warunki spowodowały, że 24 października 1939 r. jeńcy odmówili wyjścia do pracy, co poskutkowało. Przybyłe władze na interwencję zwolniły naczelnika jednej z filii i część jeńców została przeniesiona do innych, lepszych pomieszczeń. Tereny obozowe były ogrodzone drutem kolczastym i strzeżone przez uzbrojoną wartę. Słabą mieli opiekę medyczną. Szerzyła się wszawica i inne choroby. Jeśli ktoś był bardzo chory i wymagał hospitalizacji to wówczas był umieszczany w miejskim szpitalu. Od 15 grudnia 1939 roku jak podają autorzy książki p.t. „ Jeńcy obozu lwowskiego” otrzymywali wynagrodzenie za pracę od 20- 200 rubli na miesiąc, ale z tego ściągano im koszty utrzymania. W każdej filii obozu był zorganizowany „ czerwony kącik” w którym to wisiały portrety wodzów bolszewickich i literatura marksistowsko- leninowska. W tym miejscu jeńcy mogli przeczytać gazety, zagrać w szachy, warcaby i domino. Jest również wzmianka, że okoliczna ludność organizowała akcję dożywiania. Wszystkim pracującym przy budowie drogi obiecywano, że będą zwolnieni jak tylko droga zostanie wybudowana. Wikipedia zamieszcza również informację, że w czerwcu 1941 roku obóz został zlikwidowany ze względu na agresję niemiecką. Zastanawiam się jak człowiek mógł przetrwać te straszne czasy. 2.09.1941r. mój wuj opuścił obóz prawdopodobnie na podstawie układu podpisanego 30 lipca w Londynie między Polską a ZSRR. Układ ten przewidywał przywrócenie stosunków dyplomatycznych między Polską a ZSRR oraz budowę armii polskiej w Związku Sowieckim. W załączniku tego układu rząd radziecki udzielił „ amnestii” obywatelom polskim pozbawionym wolności na terenie ZSRR. Być może z tej amnestii skorzystał również Antoni Biel i udał się do miejscowości Tockoje nad rzeką Samarą w obwodzie orenburskim gdzie od września 1941r. tworzono Armię Polską  na terenie ZSRR dowodzoną przez generała W. Andersa. Przybyły w tym czasie na inspekcję W. Anders tak to po latach relacjonuje swój pobyt wśród żołnierzy:

„14 września 1941r. wyjechałem do obozu Tockoje. Małe namioty położone wśród lasów. Powstawała tu 6 brygada piechoty. Po raz pierwszy zetknąłem się z 17-tysieczną rzeszą żołnierską, która oczekiwała mego przyjazdu. Do końca życia nie zapomnę ich wyglądu. Ogromna część bez butów i bez koszul. Wszyscy właściwie w łachmanach, częściowo w strzępach starych mundurów polskich, wychudli jak szkielety. Większość pokryta wrzodami wskutek awitaminozy…”. Ten opis mówi nam wszystko o stanie fizycznym tych ludzi. Jak byli wygłodzeni i jaki był ich ubiór. Dalej generał W. Anders pisze: „ ..Ku zdumieniu towarzyszących mi bolszewików z gen. Żukowem na czele wszyscy byli ogoleni. I cóż za wspaniała żołnierska postawa. Serce mi się ścisnęło gdy patrzyłem na tych nędzarzy, i zapytałem się w duchu, czy uda się z nich zrobić wojsko i czy zdołają znieść oczekujące ich trudy wojenne. Odpowiedź zjawiła się natychmiast; dość było popatrzeć w te błyszczące oczy, z których wyzierała wola i wiara. Powoli przeszedłem szeregi, bacznie patrzyliśmy sobie w oczy i nawiązaliśmy pierwszą, tak ważną styczność w oczekującym nas marszu żołnierskim…..”

W trakcie pobytu W .Andersa w Tockoje  odbyło się nabożeństwo, w którym uczestniczyli wszyscy żołnierze i dowództwo .Generał w swych wspomnieniach tak to odnotowuje:”…Starzy żołnierze płakali jak dzieci podczas nabożeństwa, pierwszego po tylu latach, a gdy zagrzmiała pieśń: „ Ojczyznę, wolność racz nam wrócić Panie….” zdawało się, że otaczające lasy odpowiadają nam stokrotnym echem.”

Generał Anders mówi również o butach tych żołnierzy: „…Pierwszy i ostatni raz, daj Boże przyjąłem defiladę żołnierzy bez butów. Uparli się, że chcą maszerować. Chcą pokazać bolszewikom, że bosymi , poranionymi nogami potrafią na piasku wybić takt wojskowy  jako początek swego marszu do Polski.”

W tej relacji autor fantastycznie zawarł nastroje żołnierzy, którzy tak bardzo chcieli wrócić do Polski do swoich rodzin. Nie wszystkim się to jednak udało.

W lutym 6 Dywizja Piechoty została przetransportowana koleją do Uzbekistanu /Azja środkowa /. Przechodzili tam bardzo intensywne szkolenie.  Tam też zetknęli się z bardzo trudnymi warunkami klimatycznymi. Niewłaściwe warunki sanitarne spowodowały epidemię tyfusu. Chorowało bardzo wielu żołnierzy, wielu też z tego powodu zmarło. Potem zostali przemieszczeni do Krasnowodska  /8-22 sierpnia / nad Morzem Kaspijskim, a następnie statkiem do portu Pahlevi w Iranie. Tam przeszli intensywną dezynfekcję oraz otrzymali nowe umundurowanie. W dniach od 5-8 września przewiezieni samochodami przez takie miejscowości jak: Kazwin, Hamadan, Kermanszach do Khanagin w Iraku.

Na przełomie września i października 17 pułk przemieścił się do Ouazil Rabat, a od 1 listopada w miejsce 17 Pułku Piechoty sformułowano 17 Batalion Strzelców. 2.04.1943r. Batalion przemieścił się w okolice Kirkuku / Irak/, gdzie oprócz służby ratowniczej przy polach naftowych i rurociągu. patrolowali rejony pograniczne oraz prowadzili aktywne treningi taktyczne i intensywne szkolenie. Odnotowano tam nawrót epidemii / malaria, choroby żołądka , porażenie słoneczne/. Dużo żołnierzy zmarło. 6 sierpnia 1943 r. wyruszyli poprzez Bagdad, Wadi-Muhadi, Rotbę do Mughazi Camp. Trwało to 7 dni w trudnych warunkach klimatycznych.

 

 foto - Droga Antoniego Biela przez Irak

W sierpniu i wrześniu 1943 r. wojsko zostaje przegrupowane do Palestyny, gdzie klimat był zdecydowanie łagodniejszy oraz lepsze warunki kwaterunkowe. Tutaj również otrzymali nowy sprzęt i uzbrojenie. W czasie wolnym zwiedzali zabytki Ziemi Świętej. W połowie stycznia 1944 r. dywizja przemieszcza się do Egiptu, a następnie dociera na Półwysep Apeniński do miejscowości Taranto /21 luty 1944 r./. We Włoszech Antoni Biel jako żołnierz 17 Batalionu Strzelców  pod hasłem:” Dla Ciebie Polsko” walczył nad rzeką Sangro i Rapido. Nad rzeką Sangro w terenie górskim przeszli swój chrzest bojowy ponieważ był to okres zimowy, a walki w tym rejonie trwały trzy tygodnie. Potem było Monte Cassino, gdzie zginęło 1000 żołnierzy, a 3 000 zostało rannych. Mój wujek jeszcze żył i pewno miał nadzieję, że jeszcze trochę, a wróci do swojej rodziny, do ukochanego Zabłocia.

 

 foto – Bitwa o Monte Cassino

Od 7.06. – 4.09. 1944 r. II Korpus Polski przemieszczał się walcząc z okupantem w kierunku Ankony, która była bardzo oblężona.

 

 foto – Bitwa o Anonę

W czasie natarcia między Montefano a Filottrano w dniu 2 lipca 1944r. poległ mój wuj Antoni. Tak wynika z listu P. Piecucha, natomiast w dokumencie brytyjskiego Ministerstwa Obrony (Ministry of Defence) podana jest miejscowość San Biagio jako miejsce śmierci. Z analizy powyżej zamieszczonej mapy oraz naniesionych na nią dat wynika, że skoro zginął 2 lipca to prawdopodobnie w okolicach Montefano a Filitrano. Z listu P. Bronisława Piecucha wynika, że pochowany został na cmentarzu w Monte Fano, a w r. 1945 przewieziony na cmentarz w Loreto, gdzie spoczywa dużo jego współtowarzyszy.

 

 foto – brama cmentarza w Loreto oraz grób Antoniego Biela

Zginął mając zaledwie 32 lata pozostawiając w smutku swoją najbliższą rodzinę i ukochaną dziewczynę Stanisławę. Pierwszym, który odwiedził Jego grób w Loreto był kuzyn Jan Pyrzyk. Zrobił parę zdjęć, które udostępnił rodzinie. Potem pojechała  do Loreto moja Mama, przy okazji pielgrzymki do Rzymu. Opowiadała mi, że bardzo to przeżyła, że chciała tam zostawić kwiaty ale nie można było. Księża z Zabłocia z którymi była odprawili mszę św.za zmarłego i znowu powstało parę fotek.

Jeszcze tylko dodam, że mój wujek sierżant Antoni Biel otrzymał odznaczenia brytyjskie i polskie:

- Polski Krzyż Walecznych za czyny męstwa i odwagi,

- Polski Krzyż Monte Cassino dla żołnierzy, którzy walczyli pod Monte Cassino,

- Brytyjska Gwiazda 1939-45 za udział w II wojnie światowej,

- Włoska Gwiazda – to brytyjskie odznaczenie wojskowe przyznawane za udział w działaniach

wojennych na terenie Włoch podczas II wojny światowej

- Medal za obronę: Demence Medal,

- Medal Wojenny 1939-45: War Medal – to brytyjskie odznaczenie za zasługi wojenne,

- Medal Zwycięstwa i Wolności 1945- to polskie odznaczenie, państwowe, wojskowe.

Wszystkie te odznaczenia są obecnie w moim posiadaniu.

 

Autor: Teresa Mirocha

 

Bibliografia:

1. Jeńcy obozu lwowskiego – E . Rybarska, Ośrodek Karta, Warszawa 2001r.

2. Jaskółki z Monte Cassino – H. Janeczek Replika 2010r.

3. http://cmentarzmonecassino.pl/indeksphp/loreto-lista-pochowanych/171-antoni-biel.htm/

4. http://wolyn.ovh.org/opisy/szepetowka-kordon.html

5. http://pl.wikipedia/Wiki/Ob.%C3%B3z-wR%C3%B3wnem

6. Bez ostatniego rozdziału – W. Anders, „ Test ”B. No

 

 

 


Drukuj   E-mail