Żywiecka skocznia narciarska...

Historia Odsłony: 534

Czy wiecie, że w Żywcu znajdowała się skocznia narciarska? Warto o tym wspomnieć przy okazji sukcesów odnoszonych przez naszych skoczków.

Skocznia powstała w latach 50-tych XX w. Lata jej świetności przypadają na 1950-1955. Obiekt usytuowany był na północnym stoku Grojca małego, w miejscu gdzie łączą się rzeki Soła i Koszarawa. Wykonany był z drewna, które niestety w zmiennych warunkach atmosferycznych niszczało. Skocznia umożliwiała skoki na odległości ponad 30 metrów, rekord wynosił "32 metry". Skocznia była własnością Klubu "Unia Czarni", którego siedziba mieściła się na terenie zakładów papierniczych "SOLALI". Niestety z powodu braku środków na konserwację obiektu, by zapobiec katastrofie związanej z niszczeniem skoczni, zdecydowano by obiekt rozebrać. Poniżej zdjęcie obiektu, pochodzące ze zbiorów Pana Wojciecha Wieczorka:

skocznia żywiec1 435x600 copy

Informacje o skoczni znajdziemy również we wspomnieniu Mirona Kłusaka o pochodzącym z Żywca himalaiście Zygmuncie Andrzeju Heinrichu:

Ta skocznia, z której chłopaki skakali, była sztuczną konstrukcją, bardzo chwiejną, na którą wdrapać się było sporą odwagą, a skakało się około 25-30 metrów, spadając po prawie pionowym zeskoku na zupełnie poziomy wyjazd. Wyobrażasz sobie taki numer? Ustanie po takim skoku było już sztuką nie lada. Większość śmiałków w tym właśnie miejscu kończyła zawody, sponiewierana i wbita w śnieg. Andrzej jechał dalej, ale nie za daleko.
Skocznia stała na trójkątnym cyplu, na stoku, gdzie Soła łączy się z Koszarawą i na środku wyjazdu spod skoczni rosła wielka topola. Gdy mijałeś topolę z lewej strony, to wpadałeś do Soły, a jak z prawej, to do Koszarawy. Nie było sytuacji pośrednich. Woda w obu górskich rzekach była bardzo zimna i była to nagroda nic do wyminięcia za sukces w skoku. Czasami, gdy były duże mrozy, kończyło to się na sucho, bo rzeki pokrywały się lodem*.

Oprac.: Ren
Źródło cytatu: http://old.lo-zywiec.pl/heinrich/

Drukuj