Wyjątkowy listopad roku 1918 w Żywcu...

Dziś obchodzimy setną rocznicę odzyskania niepodległości w Żywcu! To właśnie 31 października 1918 roku z miejskich gmachów zrzucono godła i emblematy austriackie i zastąpiono je flagami i orłami polskimi.

Pierwszym impulsem była potężna manifestacja antyaustriacka, która odbyła się w Żywcu początkiem roku 1918. Powodem były ustalenia pokoju brzeskiego. Po tym wydarzeniu na terenie Żywiecczyzny zawiązała się tajna polska Organizacja Wojskowa. Kolejne miesiące 1918 roku przyniosły niepokoje i zachwiania w obozach zaborców. Końcem października tegoż roku w Krakowie powstała Polska Komisja Likwidacyjna, na czele której stanął Wincenty Witos. Mimo niepewnej i trudnej sytuacji, na leżącej na pograniczu Żywiecczyźnie utworzono siły porządkowe. Uczniowie krakowskich szkół wyższych, z powodu wybuchu epidemii "hiszpanki", zostali zmuszeni do powrotu do domów. Wśród nich znalazł się żywczanin - Jan Seeman. To właśnie on, 30 października, na sygnał z Krakowa, wraz z towarzyszami rozbroił wartowników pełniących służbę w żywieckim magistracie. Ponadto grupa młodych mężczyzn zabezpieczyła i ukryła w swoich domach karabiny zmagazynowane w ratuszu przez żołnierzy zaborcy.
31 października rozbrojono wojsko austriackie, stacjonujące w Żywcu, na które składało się 150 żołnierzy, wyposażonych w dwa karabiny maszynowe. Jednostkę stanowili wojskowi pochodzenia rumuńskiego i węgierskiego. W tym dniu przed ratuszem zebrała się większość mieszkańców wraz z burmistrzem - Antonim Minkińskim, któremu towarzyszyli urzędnicy magistratu. Zgromadzeniu przewodził sędzia sądu okręgowego - kapitan August Kwieciński, który po przedstawieniu wydarzeń ostatnich dni, zażądał od oficerów austriackich złożenia broni. Żołnierze zaborcy skapitulowali, ciesząc sie jednocześnie z zakończenia wojny i możliwości powrotu do domu.
Pięknym gestem wykazały się żywczanki, które w przeciągu dosłownie kilku godzin zorganizowały kokardki w barwach narodowych Rumuni i Węgier i ofiarowały je żołnierzom. Odśpiewano hymny polski, węgierski i rumuński, po czym przystąpiono do zmiany oznaczeń na budynkach - miejsce emblematów austriackich zajęły polskie orły. Barwy narodowe można było zobaczyć na wszystkich budynkach, miasto przybrało odświętny wygląd. Pierwszy dzień wolności mieszkańcy Żywca zakończyli na cmentarzu Przemienienia Pańskiego, odwiedzając groby bliskich oraz poległych żołnierzy. Odprawiona została również msza za niepodległą ojczyznę.
W kolejnych dniach umacniano granicę i zapobiegano rabunkom. Mieszkańcy Żywiecczyzny chętnie zasilali szeregi powstającej armii polskiej, dlatego ulice naszego miasta przypominały wielki obóz wojskowy, złożony z młodych ludzi w niekompletnym umundurowaniu polskim, ożywionych jedną myślą - bronić odradzającej się Polski! Z Żywca wyruszali żołnierze, którzy uczestniczyli w obronie wschodnich granic, Śląska, Wielkopolski.
Atmosfera listopada 1918 roku na Żywiecczyźnie była niepowtarzalna, pełna entuzjazmu, radości, ale także ogromnego napięcia, wysiłku i niepokoju.

Autor: PW
Źródło artykułu i zdjęcia: Muzeum Miejskie w Żywcu


Drukuj   E-mail