Związkowcy czekają na odpowiedź pracodawcy

Związkowcy czekają na odpowiedź pracodawcy

Rośnie napięcie w żywieckich zakładach Hutchinsona. Związkowcy walczą o godność pracowników oraz cztery złote wyższej  stawki godzinowej  i wyrównania. Po wczorajszym proteście teraz załoga żywieckich zakładów czeka na odpowiedź pracodawcy. Przypomnijmy, że podczas wczorajszej akcji dyrekcja nie wyszła do pracowników, odmówiła również komentarza mediom.

W obu żywieckich zakładach firmy Hutchinson trwa spór zbiorowy. W poniedziałek, 17 sierpnia, związkowcy z „Solidarności” przeprowadzili dwugodzinny strajk ostrzegawczy. Uczestniczyła w nich niemal cała załoga. To dowód, że rośnie determinacja pracowników, a konflikt może ulec dalszemu zaostrzeniu…

Przypomnijmy: w obu żywieckich spółkach Grupy Hutchinson od wielu miesięcy trwa batalia o poprawę wynagrodzeń załogi. Wszelkie postulaty związkowców są wciąż ignorowane przez pracodawcę. Żadnych efektów nie przyniosły też rozpoczęte mediacje. O tym, że spór się zaostrza, świadczą flagi i transparenty, które przed miesiącem pojawiły się na bramach obu spółek. – Nic to nie dało. Nie było żadnych rozmów, żadnych konkretnych propozycji. Tymczasem cierpliwość pracowników się kończy – relacjonuje Seweryn Dudek, przewodniczący „Solidarności” ze spółki Hutchinson Żywiec 1. W tej sytuacji związkowcy podjęli decyzję o przeprowadzeniu dwugodzinnego strajku ostrzegawczego. Odbył się on w poniedziałek, 17 sierpnia. Wzięło w niej udział ponad 90 procent pracowników produkcji (poza osobami, zatrudnionymi przez agencje pracy tymczasowej). Równolegle przed bramami spółki Hutchinson Żywiec 1 odbyła się pikieta solidarności ze strajkującą załogą. Przedstawiciele załogi przekazali pracodawcy petycję, w której czytamy: „Podjęte przez nas kroki są wyrazem naszego niezadowolenia i ogromnej determinacji, wynikającej z pasywnej postawy dyrekcji”. W tym samym piśmie przedstawiciele załogi wyrazili nadzieję, że jak najszybciej podjęte zostaną decyzje, które zapobiegną dalszemu zaostrzeniu sytuacji w spółce.

Podobne działania podjęła „Solidarność”, działająca w drugim żywieckim zakładzie grupy Hutchinson, zatrudniającym blisko 1200 osób. Tak także rozmowy o podwyżkach utknęły w martwym punkcie. Żadnego efektu nie przyniosło też pierwsze spotkanie przy mediacyjnym stole. – Niezmiennie oczekujemy, aby pracodawca poważnie podszedł do rozmów. Wciąż podkreślamy, że pracownikom za ich uczciwą, efektywną pracę należą się godziwe płace – podkreśla Krzysztof Gaj, szef „Solidarności” w zakładzie Hutchinson Żywiec 2. Również tam w poniedziałek odbył się dwugodzinny strajk, który został poparty przez niemal całą załogę spółki. – To dowodzi rosnącej frustracji i zniecierpliwienia załogi. Ludzie są gotowi iść na całość. Najwyższy czas by zacząć konstruktywne rozmowy, które zaowocują konkretnymi podwyżkami dla pracowników – podkreśla Krzysztof Gaj.

Teraz załogi w obu żywieckich spółkach Hutchinsona czekają na odpowiedź pracodawców. Związkowcy przestrzegają, że brak merytorycznych rozmów prowadzi do wzrostu frustracji załogi. W takiej sytuacji związkowcy będą zmuszeni korzystać z kolejnych rozwiązań przewidzianych w ustawie o związkach zawodowych - informuje NSZZ Solidarność Ragion Podbeskidzie.


Drukuj   E-mail