Poniedziałek Wielkanocny czyli śmigorz

Poniedziałek Wielkanocny czyli śmigorz

Poniedziałek Wielkanocny w gwarze mieszkańców Żywiecczyzny określany jest „śmigorzem”. Skąd wywodzi się ta nazwa i jak obchodzono ten dzień w międzywojniu?

Na śmigorza od wczesnego rana wszyscy oblewali się nawzajem wodą. Czerpano wodę z wszystkich dostępnych miejsc i wszystkimi dostępnymi naczyniami. W wielu częściach Żywiecczyzny chłopcy robili z wydrążonych pędów czarnego bzu sikawki. Starsi mieszkańcy wspominają również przypadki zaciągania panien nad rzekę i wrzucania ich do wody.
W gminie Milówka odnotowano także zwyczaj uderzania surowym jajkiem. W źródłach znajdujemy taki opis tego zwyczaju:

Bywało na śmigorza, że kawaler uderzył dziewczynę surowym jajkiem, rozbił je na niej. Rzucali też na dół jajkami z chóru kościelnego. Który rzucał to miał satysfakcję z tego, a który dostał, to wypadało mu płakać... Bili też dziewczyny jałowcem, a to bolesne.

Nazwę śmig orz wywodzi się w Milówce od „słodkiego drzewa”, kupowanych w sklepikach kolonialnych w tej miejscowości. Parobcy smagali tymi pędami dziewczęta wychodzące z kościoła. Następnie rózgi te zjadano. Prawdopodobnie była to reliktowa postać dawnej obrzędowej chłosty wiosennej.

Dziś pozostał jedynie zwyczaj polewania się wodą.