Spacerem po Żywcu z Andrzejem Komonieckim - część 1 - odcinek 22

Spacerem po Żywcu z Andrzejem Komonieckim - część 1 - odcinek 22

Publikujemy kolejny odcinek cyklu prowadzonego przez Dorotę Firlej "Spacerem po Żywcu z Andrzejem Komonieckim". 

Część I, odcinek 22 – Historia żywieckiej fary cz. 10 – Barok - piękno wielorakie cz. 1.

     - Barokowa synteza sztuk, cóż to takiego? – zapytał kronikarz.

     - Barok to piękno wielorakie – odparłam - ale cóż tam słowa! Przed nami doskonałe, XVIII-wieczne przykłady, które powstały za Twoich czasów. Ty Jędrzeju na co dzień widziałeś postępy w remoncie. Mogłeś zachwycać się obrazami, rzeźbami i ołtarzami, które zapełniały żywiecką farę. Nowi właściciele herbu Starykoń, a więc i nowe wyposażenie znalazło się w świątyni, które prezentowało już kolejną epokę – barok. Powróćmy do sedna sprawy. Najlepiej stańmy w miejscu najważniejszym, przejdźmy do prezbiterium. Nad nami sklepienie kolebkowe z lunetami, które dostarczały większą ilość światła do wnętrza. Pamiętajmy, mroczne czasy średniowiecza już za nami, renesans i barok uwielbiają światło, to ziemskie i niebiańskie. Przed nami najwspanialszy zabytek – ołtarz główny. Synteza sztuk, tu dzieje się wszystko!

 1

Ołtarz główny, 1724 r., listopad 2019 r., fot. autorka

Trudno nie zauważyć posągów świętych, które wręcz proszą o uwagę. Od lewej Hieronim, Franciszek oraz Jan Ewangelista i Karol Boromeusz. Figury są pełne dynamizmu, gestykulują, jakby odgrywały ważne role. Energia, ruch. Nie tylko upozowanie, mimika, ale i ubrania, ciężkie materiały srebrzone i złocone, żyją swoim życiem. Idą za ruchem, za gestem, ale i jakby podwiewane przez wiatr, szukają własnej drogi. Jedno jest pewne, nie ma nudy, statyki i kubiczności. Jest piękno, oglądajmy dalej. Święci adorują Matkę Boską Niepokalanie Poczętą.

 2

Rzeźba Matki Boskiej Niepokalanie Poczętej z ołtarza głównego, stan obecny, fot. P. Dyrlaga

Rzeźba ta to kwintesencja baroku, piękno doskonałe. Dzisiaj nie każdy już pamięta, że pierwotnie posąg wieńczył baldachim ambony, skąd po 1841 roku został przeniesiony na to miejsce, najważniejsze, w ołtarzu głównym. Madonna, wykonująca lekki skręt ramienia, z wielką elegancja i spokojem, unosi złożone dłonie do modlitwy, ale i wzrok w stronę nieba i Boga. Jej ubiór zasługuje na uwagę. Podwiewany przez boski wiatr układa fragmenty szat w sposób bardzo wysublimowany i harmonijny, ale i dodaje postaci Panny Maryi swoistą lekkość i dystynkcję. Pod stopami Madonny nie zabrakło swawolnych aniołków, które swym upozowaniem podkreślają dynamizm i energię epoki.

 ikona3

Trójca Święta – fragment ołtarza głównego, 1724 r., listopad 2019 r., fot. autorka

Skierujmy wzrok do góry. Nad Madonną majestatyczna Trójca Święta – Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty. A wokół Nich anioły – barokowe putta, tak charakterystyczne dla epoki. Niektóre grają na instrumentach, niektóre zaraz zsuną się z gzymsów ołtarza i pofruną do nieba, albo wylądują miękko na posadzce. Popatrzymy w końcu na architektoniczną oprawę ołtarza, która przypomina wielką bramę lub drzwi. Jest to ewidentne nawiązanie do formy łuku triumfalnego, który od czasów antyku rzymskiego króluje w architekturze. Jednak ten łuk nie jest w pełni klasyczny, wyważony i regularny. Brama otacza świętych, ale nie jest statyczna, jest monumentalna. Przez zastosowanie kręconych kolumn wydaje się unosić do góry, w stronę nieba. Przyjrzyjmy się tym szczególnym kolumnom, które nadają całej kompozycji barokowego wigoru i energii. W tle za posągiem Maryi widoczne są namalowane aniołki. Tych aniołków, drogi kronikarzu, nie możesz pamiętać. Powstały stosunkowo niedawno, 89 lat temu. Ich autorem był słynny, wspominany już profesor Tadeusz Korpal. Powróćmy do barokowych dzieł. W różnym okresie świąt posąg Maryi zasłaniają obrazy – „Boże Narodzenie” albo „Śmierć Chrystusa”. Te, które znamy obecnie nie są pierwotne, barokowe. Dzisiaj już nikt nie pamięta, jakie obrazy w XVIII stuleciu zdobiły ten niepowtarzalny ołtarz.

Ważnym dopełnieniem ołtarza są bramki umieszczone po bokach, nad którymi znajdują się owalne obrazy z wizerunkami polskich świętych – Wojciechem i Stanisławem biskupem. Na lewej bramce nie zabrakło herbu fundatorów – rodziny Wielopolskich.

Podsumujmy: mała architektura (brama), rzeźby i malarstwo – to właśnie barokowa synteza sztuk, to właśnie piękno wielorakie. I jeszcze jeden wspomniany już element, który obowiązkowo musiał zaistnieć w XVIII-wiecznym dziele sztuki - światło. Ważne w każdej dziedzinie – malarstwie, architekturze i rzeźbie. To barokowe światło pojawiania się także w naszym żywieckim ołtarzu za sprawą dwóch dyskretnych okien znajdujących się w apsydzie.

Zatrzymaj my się jeszcze na chwile i popatrzmy na ten najpiękniejszy ołtarz barokowy na Żywiecczyźnie – zakończyłam swoje opowiadanie.

     - Bardzo dziękuję pani kustosz za to wspaniałe wprowadzenie do sztuki baroku. Nigdy nie patrzyłem w ten sposób na nasz żywiecki ołtarz. Wiedziałem, że to ważne dzieło sztuki i nadzwyczajne, ale cechy baroku dopiero Ty Doroto dokładnie wyjaśniłaś – powiedział Komoniecki. – Z pewnością zainteresujesz się moją historią, którą opisałem w Dziejopisie pod rokiem 1724, kiedy to w kościele stawiano nowy, barokowy ołtarz.: Dnia 8 sierpnia w kościele żywieckim mensę wielkiego ołtarza rozebrano, a nową, pomknąwszy na kościół, wymurowano. Także i dwu ołtarzykom uczyniono, tego ołtarza pobocznim będącym, świętej Trójce i Poczęcia Panny Maryjej. W których mensach zamurowane znaleziono puszeczki ołowiane, w tych były zachowane relikwie świętych męczenników, których nie specyfikowano imion, tylko była karteczka pergaminowa, na której napisany był Erasmus, episcopus Laodicensis a sufragan krakowski i opat mogilski[1], który ten kościół żywiecki poświęcał. A to było roku 1547 in Octobri przed świętym Franciszkiem[2] – wyrecytował Komoniecki.  

     - Co za ciekawa historia, nie znałam jej. Jędrzeju, z pewnością opisałeś także bardzo ważny fakt wystawienia w farze ołtarza wielkiego – zapytałam.

Cdn.

 

 

 

 

 


[1] Erazm Ciołek, opat mogilski, kanonik i sufragan krakowski
[2] A. Komoniecki, Chronografia albo Dziejopis Żywiecki, Żywiec 1987, s. 550.