Na portalu www.zywiecinfo.pl wraz z naszym zaprzyjaźnionym fotografem - Pawłem Gondkiem co jakiś czas zabieramy Was w miejsca, które na co dzień nie są dostępne dla mieszkańców i turystów. I tak, byliście z nami już na katedralnej wieży, na wieży kościoła Św. Floriana w Zabłociu, natomiast dziś zabieramy Was na wieżę zamku w Żywcu, zobaczcie jaki widok na nasze miasto rozpościera się z tego miejsca.
Czym tak właściwie jest „Chronografia albo Dziejopis żywiecki” i kim był autor tego monumentalnego dzieła, obejmującego około półtora tysiąca stron folio quarto, zapisanych równym, starannym pismem?
            1 września 1939 roku 7 dywizja piechoty posiadająca liczne związki zmotoryzowane zmusiwszy naszą słabą osłonę przygraniczną do odwrotu, zaczęła przelewać się przez wszystkie przełęcze beskidzkie, a głównie przez Przełęcz Zwardońską. Zadaniem tych ugrupowań było jak najszybsze opanowanie Kotliny Żywieckiej. Zwardoń atakowany jest przez 61 pułk piechoty. Po krótkiej potyczce pluton por. Talarka wycofuje się pod Baranią Górę. Nad Węgierską Górkę nadlatuje samolot rozpoznawczy. Samoloty polskie startujące z lotniska obok Bielska zestrzeliły samolot obserwacyjny Hs 126, który spadł w rejonie Zwardonia. Na głównej linii obrony trwają ostatnie przygotowania. Po południu stanowiska polowe oraz stanowisko dowodzenia zostaje zniszczone. Niemcy byli bardzo dobrze poinformowani o stanie naszych fortyfikacji i zdawali sobie sprawę z olbrzymiej przewagi swoich sił, wbrew jednak swym oczekiwaniom natrafili pod Węgierską Górką na niezwykle zacięty opór.
W końcu się doczekaliśmy! W ostatnim czasie ukazały się drukiem dwa pierwsze tomy wydawnictwa "Galicja na józefińskiej mapie topograficznej 1779-1783. Die Josephinische Landesaufnahme von Galizien 1779-1783", będące owocem wieloletniego projektu digitalizacji tzw. mapy Miega. Mieszkańców Żywiecczyzny w szczególności zainteresować powinien tom pierwszy, obejmujący zachodnią część Galicji – w tym całej ziemi żywieckiej Tło historyczne W 1772 roku trzy armie austriackie przekroczyły karpackie doliny w celu zajęcia południowych ziem Rzeczypospolitej. Ta niepoprzedzona wypowiedzeniem wojny agresja była częścią pierwszego rozbioru Polski, a austriackie Imperium Habsburgów zagarnęło wówczas ogromny obszar 82000 km2. Celem jednej z trzech wspomnianych armii było zajęcie kopalni w Wieliczce i Bochni, a jej przemarsz z Cieszyna na wschód wzdłuż Wisły odciął od Rzeczypospolitej południową część województwa krakowskiego – w tym ziemię żywiecką. Wspólna akcja rozbiorowa Imperiów Habsburskiego i Rosyjskiego oraz Prus została przypieczętowana traktatami podpisanymi w Petersburgu 5 sierpnia 1772 roku. By przekonać wzburzoną tymi wydarzeniami europejską opinię publiczną propaganda dworu Habsburgów odwołała się do trzynastowiecznego panowania węgierskich Arpadów nad terytorium Halicza i Włodzimierza oraz dawnego tytułu królów tego regionu ("Reges Galiciae et Lodomeriae"). Te opiniotwórcze zabiegi przyniosły skutki, a nazwa „Galicja” utrwaliła się zarówno wśród austriackiej administracji, jak i mieszkańców zagarniętego terytorium. Mimo planów wcielenia zaboru do Węgier (wchodzących w skład Imperium Habsburgów) Galicja stała się ostatecznie osobnym krajem koronnym ze stolicą we Lwowie. Po krótkiej okupacji wojskowej nowe władze postanowiły zaszczepić na zabranych terenach sprawdzone austriacko-czeskie rozwiązania administracyjne oparte na okręgach zwanych cyrkułami. Już w 1773 roku Żywiecczyzna znalazła się w cyrkule wielickim, jednak wstępny podział terytorialny okazał się wyjątkowo nietrwały. Początkowe trudności wynikające z nieznajomości terenu i miejscowych zwyczajów częściowo przezwyciężono w 1782 roku dzieląc Galicję na osiemnaście cyrkułów zależnych od Gubernium we Lwowie. Ziemie: żywiecka, suska, oświęcimska, zatorska, a także rejony Rabki, Jordanowa i Myślenic zostały włączone do cyrkułu myślenickiego. W terenie natomiast cyrkuły składały się z miejskich magistratów i wiejskich zwierzchności gruntowych (częściej nazywanych z łaciny „dominiami”). Geopolityczne położenie Galicji okazało się nadzwyczaj niekorzystne – z jednej strony od Polski oddzieliła ją graniczna Wisła, z drugiej Karpaty nie pozwalały na pełne zintegrowanie z Imperium Habsburgów, absolutnie marginalizując ten region Austriackim wojskom wkraczającym w 1772 roku na ziemie polskie towarzyszyli oficerowie oddelegowani w celu wykonania pomiarów topograficznych, początkowo służących jak najkorzystniejszemu wytyczeniu nowej granicy – wśród oficerów znalazł się zupełnie oddany swojej pracy kapitan Friedrich von Mieg Bogactwo kolorowych i dokładnych map uzupełniono sześcioma tomami odręcznych opisów terenu. Oficerów prowadzących prace interesowało wszystko, co w jakikolwiek sposób mogło przydać się w prowadzeniu działań zbrojnych na danym terenie, a zatem solidne budynki murowane (kościoły, zamki, klasztory, etc.), opisy zbiorników wodnych i rzek – włącznie z ich stanem w warunkach normalnych i w czasie nagłych wezbrań, a nawet rodzaj gruntu dna, szerokość koryta, charakter brzegów czy możliwości przeprawy. Dokładnie opisywano stan zalesienia i infrastruktury drogowej, rodzaje gór i charakter ich pokrycia. Opisywano wzniesienia, które mogły służyć do obserwowania rozległego terenu i z których z łatwością można byłoby dowodzić oddziałami. W końcu dodawano interesujące uwagi charakteryzujące konkretne miejscowości, zwracając uwagę m.in. na możliwość ich ostrzelania oraz przydatność do zorganizowania garnizonu. Nic zatem dziwnego, że dzieło o tak doniosłej wartości historycznej zostało w końcu wydane, wzbudzając radość wszystkich, którzy zajmują się historią w szerokim tego słowa znaczeniu. Żywiec na mapie Miega W nowym wydawnictwie arkusze z mapami zorganizowano w taki sam sposób, w jaki podzielone są arkusze oryginału jednocześnie zachowując ich rozmiar i skalę. Teren wchodzący w skład dzisiejszego powiatu żywieckiego zajmuje arkusze 1-3, 6-9, 12-14. Warto też zaznaczyć, że mapy zdjęcia „terezjańsko-józefińskiego” nie oddają orientacji współczesnych map topograficznych, gdyż zastosowano w nich orientację magnetyczną (a nie orientację na północ geograficzną) – z racji tego arkusze obrócone są wobec współczesnych map o wartość kąta między północą geograficzną a północą magnetyczną Szczegółowość mapy Miega jest jej wielkim walorem umożliwiającym wręcz ustalenie liczby zabudowań w najmniejszej nawet miejscowości. Gdy jednak spojrzymy na najbliższe okolice Żywca, pierwszym spostrzeżeniem jest oczywisty brak zbiornika retencyjnego, który od 1966 roku tworzy Jezioro Żywieckie. Zamiast niego kotlinę przecina terasa zalewowa Soły, charakteryzująca się zwielokrotnieniem rzecznych koryt. Teren ten w czasie powodzi i wiosennych roztopów w znacznej części podlegał podtopieniom. Mniej więcej środkiem dzisiejszego zbiornika przebiegała droga prowadząca z Żywca przez zatopioną osadę Stary Żywiec i dalej na północ w stronę Kęt i Oświęcimia lub Zatora. Stary Żywiec składał się w latach tworzenia mapy Miega z ok. 20 budynków wzniesionych po wschodniej stronie drogi, z których pierwszym był oddalony o półtora kilometra od Żywca (według opisów dołączonych do mapy – 15 minut marszu) młyn wodny. Zwarta zabudowa środkowej części osady podpisana została skrótem m.h. oznaczającym Maierhof, czyli folwark. Kilkadziesiąt metrów za dalej znajdował się ostatni budynek Starego Żywca – kościół p.w. Wszystkich Świętych, zaś trzysta metrów za nim na skrzyżowaniu dróg stała samotna karczma (budynek oznaczony skrótem w.h. – Wirtshaus). Ścieżka na zachód prowadziła w stronę Zarzecza (opisanego przez niemieckich oficerów jako Zarczeca). Główna droga przez Międzybrodzie (Mienzy Brodzie) prowadziła w stronę Kęt – trakt ten, dziś znajdujący się pod wodami jeziora, był pod koniec XVIII stulecia uważany za całkiem wygodny: "Drogi w miejscowości mają przeważnie podłoże kamieniste i trochę piaszczyste, stąd są dobre dla wszystkich pojazdów Właściwy Żywiec wojskowi podpisali nazwą polską obok nazwy niemieckiej – Sejbus. Miasto o nieregularnym kształcie posiadało kilka cennych dla wojskowych strategów obiektów: "Ma murowany solidny zamek i otoczony dobrym murem pański ogród, jak również zbudowany z solidnego materiału kościół z takimże murem Nie sposób w tak krótkim tekście opisać wszystkich szczegółów znajdujących się na zdjęciu terezjańsko-józefińskim. Nowe wydawnictwo pozwoli teraz każdemu spojrzeć na kształt rodzimych terenów sprzed ponad dwustu lat. Niejednokrotnie zaskoczą nas interesujące spostrzeżenia dotyczące struktury morfologicznej, krajobrazu i przestrzeni topograficznej, czy lokalizacji intrygujących obiektów w bliskości naszego współczesnego miejsca zamieszkania. Czyż bowiem mieszkańcy ul. Św. Wita zdają sobie sprawę, że mieszkają przy pradawnym trakcie, którego droga nie kończy się na brzegu jeziora, lecz idzie dalej pod jego wodami? Topograficzna mapa Miega ma ponadto doniosłą wartość naukową i niewątpliwie pozostaje jednym z najważniejszych źródeł kartograficznych do badań nad historią Żywiecczyzny. W Internecie, niestety, zdigitalizowane zdjęcie Galicji nie jest jeszcze dostępne, lecz aby przekonać się o jego wartości można skorzystać z uprzejmości i zaradności czeskich badaczy, którzy udostępnili interesującą ich część zdjęcia Imperium Habsburgów (w tym cały Śląsk Cieszyński z Bielskiem, Cieszynem, Skoczowem czy Wisłą) pod adresem: LINK Z kolei informacje o polskim projekcie digitalizacji mapy Miega można znaleźć na stronie projektu:   Autor: Piotr Kołpak     PRZYPISY:     [1] Galicja na józefińskiej mapie topograficznej 1779-1783, t. 1, cz. A, red. W. Bukowski, B. Dybaś, Z. Noga, Kraków 2012.   [2] Grodziski, Galicja...   [3] R. Rill, Józefińskie zdjęcie kartograficzne Galicji i Lodomerii w dokumentach Nadwornej Rady Wojennej, w: Galicja na józefińskiej mapie, s. XXXIII.   [4] Ibidem, s. XXXIV-XXXV.   [5] A. Konias, Kartografia topograficzna Śląska Cieszyńskiego i zaboru austriackiego od II połowy XVIII wieku do początku XX wieku, Katowice 2000, s. 15.   [6] Cyt. za ibidem, s. 17: tłum. za: J. Paldus, Die militärischen Aufnahmen im Bereiche der Habsburgischen Länder aus der Zeit Kaiser Joseph II. Ausgeführt durch den k.k. Generalquartiermeisterstab in den Jahren 1763-1785, Bd. 63, Wien 1919, s. 5.   [7] F. P. Faluszczak, Kartografia Galicji Wschodniej w latach 1772-1914, Rzeszów 2011, s. 50-51.   [8] A. Konias, Pierwsze wojskowe zdjęcie topograficzne Galicji z okresu „józefińskiego”, w: Galicja na józefińskiej mapie, s. LIII.   [9] Idem, Kartografia topograficzna Śląska Cieszyńskiego, s. 18-19.   [10] W. Bukowski, B. Dybaś, Z. Noga, Galicja na józefińskiej mapie topograficznej z lat 1779-1783. Uwagi edytorskie, w: Galicja na józefińskiej mapie, s. LXXXI.   [11] Galicja na józefińskiej mapie, s. 33.   [12] Ibidem, s. 40.   [13] Ibidem.   [14] Ibidem, s. 39.   [15] Ibidem, s. 40.   [16] Ibidem, s. 11.   [17] J. A. Radomski. Węgierska Górka we wrześniu 1939, Bielsko-Biała 1984, s. 7-8. Fotografie reprodukcji pochodzą z książki Galicja na józefińskiej mapie topograficznej 1779-1783, t. 1, cz. A, red. W. Bukowski, B. Dybaś, Z. Noga, Kraków 2012. Mapka przedstawiająca drogę ze Starego Żywca do Łękawicy pochodzi z serwisu Google i zamieszczona została dla celów popularno-naukowych. Kopiowanie materiałów zabronione.
W ramach prac archeologicznych związanych z nadzorem izolacji fundamentów kościoła pw. Świętego Krzyża w Żywcu odkryte zostały pochówki. Z wstępnej analizy wynika, że jamy grobowe zalegają średnio na głębokości ok. 1,2 m poniżej obecnego poziomu użytkowego. Wszystkie pochówki zorientowane były w układnie wschód zachód, gdzie głowa położona została w kierunku zachodnim. W przypadku innych cmentarzysk zdarzają się przypadki kiedy zmarli chowani byli głową w kierunku ołtarza otoczonego przez cmentarz. Odsłonięte szkielety składano do jamy grobowej niejednokrotnie w ten sposób, że zwłoki układano jedne na drugich, w momencie kiedy uznano, że można rozkopać już istniejący grób. Zabiegi takie stosowano ze względu na ograniczoną ilość miejsca na przykościelnym cmentarzu.
Pod koniec sierpnia 1939 roku kapitan Tadeusz Sejmik z batalionu KOP "Czortów" został wezwany do dowództwa KOP w Warszawie gdzie otrzymał rozkaz zameldowania się 28 sierpnia w Suchej Beskidzkiej.  Tam od pułkownika Janusza Gaładyka z Pierwszej Brygady Strzelców Górskich otrzymał rozkaz objęcia dowództwem 151 Kompanii Fortecznej "Węgierska Górka". Kampania ta składała się z żołnierzy batalionu KOP "Wklejka", "Berezwecz", "Wołożyn" oraz "ON Żywiec" którzy byli przeszkoleni w obsłudze armatek ppanc. ckm oraz rkm. 30 sierpnia kampania przybyła do Węgierskiej Górki i obsadziła nie w pełni jeszcze wykończone schrony bojowe.
Pierwsze szlaki turystyczne w górach powstawały, tam gdzie swoje ścieżki wydeptali zbójnicy i pasterze. Założone w 1873 roku Towarzystwo Tatrzańskie, za główny cel obrało ochronę przyrody, ale rozpoczęło też planowe i racjonalne zagospodarowywanie gór do potrzeb rosnącego ruchu turystycznego. Edukacja, budowa schronisk, przewodnictwo, ratownictwo, oraz wytyczanie szlaków turystycznych stały się priorytetami w działalności tej pierwszej polskiej organizacji górskiej. Początkowo ułatwiano poruszanie się po Tatrach poprzez układanie głazów, budowie kładek i mostków, ustawianie kopczyków z kamieni, w końcu tablic informacyjnych, które służyły jako drogowskazy dla piechurów. Co ciekawe, pierwsze znakowane ścieżki powstały nie w Tatrach, ale w Czarnohorze, tam bowiem powstały prężne oddziały Towarzystwa Tatrzańskiego (w Stanisławowie i Kołomyi w 1876 r.) . Ponoć w 1880 roku Henryk Hoffbauer i Konstanty Siwicki oznaczyli farbą w terenie ścieżkę do schroniska na połoninie Gadżyna, gdzie wybudowane zostało pierwsze polskie schronisko poza Tatrami. W 4 lata później Leopold Wajgel umieścił 56 znaków z Krasnego Łuhu po Howerlę i dalej na Popa Iwana aż do Zełenego. Natomiast w Tatrach przyjmuje się, że pierwszy szlak turystyczny powstał w 1887 roku, gdy Walery Eljasz cynobrą farbą oznakował przejście przez Psią Trawkę do Morskiego Oka.
Ziemia na Żywiecczyźnie kryje wiele tajemnic! Potwierdzeniem tej tezy jest ostatnio zakończony kolejny etap badań archeologicznych na górze Grojec. Badania te przeprowadzane są pod kierunkiem Tomasza Gralaka oraz Wojciecha Mirochy. Stali Czytelnicy portalu zapewne pamiętają zeszłoroczne badania przeprowadzane przez studentów Uniwersytetu Wrocławskiego oraz naukowców z Działu Archeologii Muzeum Miejskiego w Żywcu. Podczas tych badań odnaleziono fragmenty ceramiki grafitowej typowej dla kultury łużyckiej, tygielek, który służył prawdopodobnie do przetopu metali kolorowych, fragmenty naczyń sitowatych, części warsztatu tkackiego oraz fragmenty domostwa łużyckiego.  Znaleziska te świadczyły o tym, że prehistoryczna osada na Grojcu była bardzo ważnym i dobrze rozwiniętym punktem.
Marian Bednarski urodził się w Warszawie w roku 1919. W młodości uprawiał lekką atletykę, wyróżniając się w skoku w dal, czego przykładem może być zdobycie mistrzostwa Warszawy. W czasie II wojny światowej działał w litewskim oddziale AK, w roku 1944 dostaje się do niewoli w Riazaniu, gdzie przebywa do roku 1947. Po powrocie do kraju zdobywa wykształcenie pedagogiczne we Wrocławiu. Zakłada rodzinę i przenosi się do Żywca, gdzie w 1951 roku rozpoczyna pracę w Technikum Przemysłu Drzewnego. Jego wychowankowie wspominają go jako niezwykle barwną postać, urodzonego społecznika, który całe swoje życie poświęcił dla młodzieży. Zainteresowania Bednarskiego były wszechstronne, nie tylko pisał wiersze, współorganizował stowarzyszenie plastyków w Żywcu, uprawiał korzenioplastykę, pasjonował się filatelistyką, ale przede wszystkim był doskonałym nauczycielem wychowania fizycznego i trenerem lekkiej atletyki. Wychował trzech reprezentantów Polski (za co został odznaczony Złotą Odznaką Polskiego Związku Lekkiej Atletyki). W Żywcu Marian Bednarski zakłada Międzyszkolny Klub Sportowy, organizował rajdy górskie, turnieje szachowe, zawody w sportach zimowych. Co szczególnie warte podkreślenia, buduje boisko sportowe w parku miejskim, zamierzał również wybudować tor saneczkowy na Małym Grojcu. Marian Bednarski zmarł przedwcześnie w 1976 roku, nie oglądając już osiągnięć najmłodszej córki – Sylwii Bednarskiej – dwukrotnej Mistrzyni Polski w biegu na 100 m przez płotki.
Dziś przedstawiamy Wam niezwykły materiał dotyczący dzielnicy Zabłocie. Niedawno, z inicjatywy komitetu Nasze Zabłocie, działającego przy Towarzystwie Naukowym Żywieckim, ukazało się wydawnictwo prezentujące Ścieżkę Edukacyjną po tej dzielnicy. Zapraszamy do zapoznania się z historią tej dzielnicy oraz folderem prezentującym wspomnianą ścieżkę (skany na końcu artykułu). Ponadto już jutro w materiale, który właśnie czytacie będziecie mogli zobaczyć kilkanaście ciekawych reprodukcji zdjęć dawnego Zabłocia! A zatem zapraszamy do lektury dzisiejszego materiału oraz zachęcamy do ponownych odwiedzin. Część ciekawych archiwalnych zdjęć prezentujemy już dziś, a przedstawiają one fabrykę papieru "Solali" oraz pamiątki związane z tym miejscem.
Tydzień Kultury Beskidzkiej to jedna z najbardziej rozpoznawalnych imprez w Beskidach. To święto folkloru rokrocznie – od 49 lat, na przełomie lipca i sierpnia ściąga na teren Beskidu Śląskiego i Żywieckiego oraz Oświęcimia, liczne zespoły z Polski i całego świata a także rzesze publiczności. Oficjalnie znakiem TKB jest drewniany klepok, który pojawił się na plakacie Tygodnia Kultury Beskidzkiej w 1980 roku. Dlaczego klepok? Ponieważ jest to zabawka wykonywana przez ludowych zabawkarzy. Wspomniany plakat  z czasem stał się znakiem imprezy, a jego autorem jest prof. Michał Kliś.  Przesłanie przedsięwzięcia zawiera się w słowach hymnu TKB: „Szumi jawor, szumi, i szumi osika. Nigdy nie zaginie gorolska muzyka. Gorolska muzyka i gorolskie grani. Nigdy nie zaginie w Beskidach śpiewani (…)”. Pieśń ta została skomponowana pod koniec lat 60. XX w przez Adama Niedobę – kierownika zespołu regionalnego Wisła. Żywiec na dziewięć dni rozkwita wszystkimi barwami świata, gdyż to niezwykłe wydarzenie przyczynia się nie tylko do popularyzacji folkloru polskiego oraz światowego. Wszystko to można oglądać m.in. na żywieckim rynku oraz na terenie obecnie przebudowywanego amfiteatru.
W zeszłym tygodniu mieliście możliwość obejrzeć niezwykły widok z wieży kościoła w Zabłociu. W tym tygodniu możecie zobaczyć magiczne wnętrze kościoła św. Floriana. Zdjęcia wykonał Paweł Gondek. Zapraszamy: