Nazwa naszego miasta kojarzy się większości ludzi oczywiście ze złocistym trunkiem. Tymczasem znanych jest wiele legend i opowiadań dotyczących zarówno powstania miasta, jak i genezy samej nazwy. W dzisiejszym odcinku cyklu "Czy wiecie, że..." przybliżymy kilka z nich.
Przy tym kościele odprawiały się pogrzeby z Gilowic i z Łysiny, dawniej także z Pewli; od roku zaś 1881 chowają się tutaj zmarli tylko z Gilowic, ponieważ z Łysiny odprawiają od tegoż roku 1881 pogrzeby w Łękawicy. Odprawiała się także w tutejszym kościele msza św. parafialna raz w miesiącu w niedzielę i święta, jako też przy pogrzebach, a do sprawowania tych czynności parafialnych przyjeżdżał tutaj ksiądz z Rychwałdu.
Jak zapowiadaliśmy jakiś czas temu, wraz z naszym Czytelnikiem Przemkiem rozpoczęliśmy poszukiwania na temat skoczni narciarskiej, która znajdowała się na tzw. "cyplu", czyli w miejscu, gdzie Soła łączy się z Koszarawą. Nasz Czytelnik dotarł do kilku informacji, które w znacznym stopniu zwiększają wiedzę na temat tego, nieistniejącego już dziś, obiektu. Dziś prezentujemy obecny stan zdobywania wiedzy na ten temat, a Was drogie Czytelniczki i drodzy Czytelnicy zapraszamy do współpracy - jeżeli ktoś z Waszych bliskich posiada informacje, bądź zdjęcia dotyczące tego tematu - piszcie na naszego redakcyjnego maila - Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. document.getElementById('cloak02e6a4ef0241efd0a783b0de5b2b46b1').innerHTML = ''; var prefix = 'ma' + 'il' + 'to'; var path = 'hr' + 'ef' + '='; var addy02e6a4ef0241efd0a783b0de5b2b46b1 = 'redakcja' + '@'; addy02e6a4ef0241efd0a783b0de5b2b46b1 = addy02e6a4ef0241efd0a783b0de5b2b46b1 + 'zywiecinfo' + '.' + 'pl'; var addy_text02e6a4ef0241efd0a783b0de5b2b46b1 = 'redakcja' + '@' + 'zywiecinfo' + '.' + 'pl';document.getElementById('cloak02e6a4ef0241efd0a783b0de5b2b46b1').innerHTML += ''+addy_text02e6a4ef0241efd0a783b0de5b2b46b1+''; .
Istniejące od 1873 roku Polskie Towarzystwo Tatrzańskie to jedna z najważniejszych organizacji w historii naszego kraju. 24 października 2014 roku w Bielsku-Białej odbyły się uroczystości związane z 90-leciem bielskiego Oddziału PTT, podczas których prezes Towarzystwa Szymon Baron odebrał złotą odznakę honorową „Za zasługi dla Województwa Śląskiego”, którą wręczył prof. Karol Węglarzy, zastępca przewodniczącego kapituły honorowej odznaki.
Potrzeba zachowania dla potomności wiedzy o czasach przeszłych cechowała ludzkość od zarania jej historycznych czasów. Jakkolwiek byśmy nie nazwali zabytków historiografii – kroniki, roczniki, annały, chronografie, res gestae, dzieje – zawsze miały one na celu zaspokojenie tego pragnienia. Częściej lub rzadziej szermując pojęciem obiektywności bywały elementem politycznej propagandy, udokumentowania stanu posiadania czy kształtowania tożsamości niewielkiej społeczności. M.in. z takich też przyczyn plebani niewielkich parafii często decydowali się zakładać kroniki parafialne, zapisując w nich historię kościoła i parafii oraz wydarzenia istotne dla miejscowej wspólnoty. Historiograficzne walory tych niezwykle cennych dla regionalistów zabytków są nie do przecenienia. Prócz oczywistej intencji skrybów – przedstawienia dziejów parafii po najdrobniejsze lokalne incydenty, dostrzegamy w kronikach parafialnych mentalność naszych przodków, ich punkty odniesienia i hierarchię wartości.   Pierwszy tom kroniki parafialnej parafii w Gilowicach obejmuje okres niespokojnych lat 1903-1946 – z przerwą w prowadzeniu zapisków między 1931-1942. W zaklejonej z niewyjaśnionych powodów notatce znajdującej się na samym końcu dzieła czytamy: od roku 1931 do 20 VIII 1942 następuje przerwa w pisaniu kroniki. Piszącemu powyższą wzmiankę nie wiadomo z jakiego powodu kronikę przerwano. Może chyba z lenistwa, bo innych powodów nie znajduję. Gilowice 17 VII 1946 r. Ks. Franciszek Zajda. Zakres tematyczny źródła jest ogromny. Zainteresowania plebanów sporządzających noty często wykraczały poza granice Gilowic – rozwodzili się nad trudną sytuacją Polaków pod trzema zaborami, trudami współziomków wyjeżdżających do robót „na saksach”, zmianami w Stolicy Apostolskiej. Interesowali się również polityką międzynarodową, czego przykładem są opisy wojny rosyjsko-japońskiej 1904-1905.   Pierwsza publikowana tu część kroniki parafialnej z Gilowic obejmuje okres od 1903 do 1905 r. Sporo miejsca zajmuje w niej historia drewnianego kościółka oraz kwestia zakupów sprzętów liturgicznych. Pisownia i gramatyka zostały uwspółcześnione z myślą o lepszym odbiorze tekstu przez czytelnika. Nawiasy okrągłe zostały powtórzone za skrybą; nawiasy kwadratowe dodane przez autora opracowania, podobnie pogrubione tytuły (kursywą – wtrącenia autora).   Historia i opis kościoła św. Andrzeja w Gilowicach   We wsi Gilowice (dawniej: Gielowice) stał mały kościółek od bardzo dawnych czasów, bo od kilkuset lat. Pierwotnie był to kościół parafialny i do parafii prócz Gilowic należały także wsie Łysina i Pewel. Później został kościołem filialnym do kościoła macierzystego w Rychwałdzie należącym, w dekanacie Żywieckim. [na marginesie dopisek: Był to jeden z najpierwszych kościołów diecezji krakowskiej].   Teraźniejszy kościół pod tytułem św. Andrzeja Apostoła jest zbudowany z drzewa w kostki obrobionego (czworograniastego) z podcieniami (przyblankami) naokoło i pokryty jest dachem gontowym. Do kościoła przytyka od strony głównych drzwi wchodowych, to jest od strony zachodniej, dzwonnica; dach i ściany dzwonnicy są kryte gontami, a na szczycie osadzona gałka i krzyż żelazny. W dzwonnicy znajdują się dwa duże dzwony, na kościele jest także sygnaturka. Wielki ołtarz zwrócony jest na wschód, od strony północnej przytyka do kościoła zakrystia. Kościół położony jest prawie w środku wsi nad potokiem Łękawka; naokoło niego rosną stare dęby i lipy. Cmentarz kościelny otoczony jest parkanem z desek osadzonych między murowanymi słupami pod dachem gontowym. Wewnątrz kościoła znajduje się wielki ołtarz, a w nim obrazy na płótnie malowane (tytuł kościoła) św. Andrzeja Apostoła i św. Anny, który daje się na dół spuścić; dalej trzy boczne ołtarze, mianowicie: (1) św. Trójcy, (2) Matki Boskiej Bolesnej (Pieta) i (3) Pana Jezusa Ukrzyżowanego, w którym jest także umieszczony obraz św. Tadeusza Apostoła, chór z organami starymi, kazalnica (ambona), chrzcielnica i stare ławki i dwa konfesjonały dębowe.   Kościół ten stał podobno przedtem jak głosi podanie tutejszych ludzi w Rychwałdzie, jako kościół parafialny. Gdy w połowie XVIII w. został w Rychwałdzie wystawiony nowy kościół murowany, wtenczas ten stary kościół drewniany został przeniesiony do Gilowic, mniejszy zaś kościół z Gilowic przeniesiony został do Rychwałdu, gdzie z niego wystawiono kapliczkę Najświętszego Serca Pana Jezusa.   Przy tym kościele odprawiały się pogrzeby z Gilowic i z Łysiny, dawniej także z Pewli; od roku zaś 1881 chowają się tutaj zmarli tylko z Gilowic, ponieważ z Łysiny odprawiają od tegoż roku 1881 pogrzeby w Łękawicy. Odprawiała się także w tutejszym kościele msza św. parafialna raz w miesiącu w niedzielę i święta, jako też przy pogrzebach, a do sprawowania tych czynności parafialnych przyjeżdżał tutaj ksiądz z Rychwałdu.   Odpusty bywały i dotąd bywają obchodzone dwa w ciągu roku, to jest na św. Annę i na św. Andrzeja. Prawdopodobnie musiało przy tym kościele dawniej istnieć bractwo św. Anny. Cdn.   Autor: Piotr Kołpak   Zdjęcie: http://fotopolska.eu  
Od roku 2012 na górze Grojec prowadzone są systematyczne badania archeologiczne. Wykopaliska te to kontynuacja wcześniejszych badań, których początki sięgają dwudziestolecia międzywojennego. Ich celem jest weryfikacja wcześniejszych kampanii wykopaliskowych oraz rozpoznanie osadnictwa celtyckiego/galijskiego. Przypomnijmy, że w poprzednich latach podczas tych ekspedycji natrafiono na wiele ciekawostek. Znaleziono m.in. tygielek , który służył prawdopodobnie do przetopu metali kolorowych, przedmiot ten stanowi ślad obróbki metali kolorowych w osadzie, która znajdowała się na Grojcu. Innym ciekawym znaleziskiem była część warsztatu tkackiego - przęślik, czyli element wrzeciona do ręcznego przędzenia przędzy z lnu i wełny. Ponadto wśród znalezionych eksponatów na uwagę zasługują fragmenty ceramiki grafitowej - typowej dla kultury łużyckiej. Najciekawsze jednak wydają się być ślady po prawdopodobnie domostwie łużyckim.
Do części pierwszej możecie wrócić W roku 1891 założył ks. Dudziński kółko rolnicze oraz sklepik kółka rolniczego, przez co wyzysk Żydów został nieco ograniczony, a w 1892 r. zbudował dom Kółka rolniczego z dobrowolnych składek członków na zagrodzie kościelnej. W roku 1893 urządził dla parafian misję pod kierownictwem OO. Redemptorystów, która zbawienne dla ludu wydała owoce. W kwietniu 1894 r. ks. Wojciech Dudziński został przeniesiony na inną posadę. Roku 1894 dnia 18 czerwca zmarł w Krakowie Książę Biskup diecezji krakowskiej, Albin Dunajewski, Kardynał św. Kościoła rzymskiego. Był to biskup gorliwy, zacny, prawdziwy ojciec dla podwładnego duchowieństwa. Wstąpił na biskupstwo krakowskie roku 1879 po długim czasie osierocenia, gdyż od roku 1851 sprawowali rządy w krakowskiej diecezji wikariusze apostolscy. Około diecezji krakowskiej był bardzo zasłużony i przywrócił diecezji dawną świetność. Jemu i jego następcom biskupom krakowskim przyznano, a właściwie przywrócono, dawny tytuł książęcy. Później wyniesionym został do godności Kardynała św. rzymskiego Kościoła. Diecezja krakowska została za niego znacznie powiększona, albowiem przyłączono do niej roku 1880 dwanaście dekanatów z diecezji tarnowskiej, tj. po rzekę Rabę. Zmarł po krótkiej chorobie i po zabalsamowaniu pochowany został w kościele katedralnym na Wawelu.  Do Gilowic przybył jako ekspozyt w kwietniu 1894 r. ks. Ludwik Olszański. Był to kapłan bardzo gorliwy i świątobliwy, lecz słabego zdrowia. Nie długo tu pracował, bo już dnia 5 stycznia 1895 r. po długiej, ciężkiej chorobie, opatrzony św. Sakramentami, zasnął w Panu w 46 roku życia i dnia 7 stycznia tegoż roku pochowany został na tutejszym cmentarzu nowym, gdzie ma pomnik wystawiony. Po nim był ekspozytem w Gilowicach ks. Franciszek Szewczyk, poprzednio wikariusz w Rychwałdzie.  Po śmierci Ks. Biskupa, Kardynała Dunajewskiego został zamianowanym 1894 r. biskupem krakowskim biskup sufragan archidiecezji lwowskiej, Ks. Jan, kniaź z Kozielska, Puzyna i wstąpił na stolicę biskupią w Krakowie 1895 r. W r. 1895 zostały ściany tynkiem obrzucone na trzcinie i dane zostało w kościele zamiast starego sufitu (strop z desek) nowe sklepienie z drzewa, przez które kościół bardzo wiele zyskał na trwałości, albowiem przez spięcie ścian przy dawaniu sklepienia wzmocnił [na marginesie: Strop dawny i ściany, czyli cały kościół, był malowany pięknie i szkoda było niszczyć malowania, mianowicie w prezbiterium na suficie był św. Andrzej Apostoł patron (tytuł kościoła), po ścianach inni Apostołowie malowani, a nad chórem aniołowie z trąbami. Zresztą malowanie to było już bardzo zniszczone, lecz w każdym razie szkoda było. Pieniędzy na sklepienie dostarczył z dawniejszych funduszów kościelnych były wójt Jakub Gąsiorek. Budowa sklepienia prowadzona była pod kierunkiem przedsiębiorców Jana i Wojciecha Szwedów z Pewli Małej, którzy wykonali ją trwale i umiejętnie. Autor: Piotr Kołpak
Góra Grojec w Żywcu to miejsce niezwykłe. Każdy mieszkaniec naszego regionu wie, że kryje ona wiele tajemnic. Potwierdzeniem tego są nie tylko liczne legendy związane z tym miejscem, ale również efekty badań archeologów, przeprowadzonych na stokach i szczycie góry. Wiemy dziś na pewno, że na Grojcu znajdował się zamek, miejsce kaźni, a wiele wieków przed tym na szczycie Grojca mieściła się osada kultury łużyckiej.
Już od 104 lat Ojcowie na całym świecie obchodzą swoje święto. Dzień Ojca nie jest jednak tak hucznie obchodzony i nie ma tak długiej tradycji jak Dzień Matki. Wynika to z naszej historii, z narodzin ideału Matki–Polki.  Kobieta była najważniejsza dla dzieci, natomiast Ojciec zazwyczaj był na wojnie, brał udział w powstaniu lub siedział w więzieniu. Mimo to święto Ojca jest t równie ważnym wydarzeniem w życiu każdego człowieka jak Dzień Matki.
Czy wiecie, że z wieloma kapliczkami znajdującymi się na Żywiecczyźnie związane są ciekawe legendy? Kilka ciekawych opowieści związanych jest z kapliczką przy ul. Wesołej. Boża Męka z XIX w. znajduje się na skrzyżowaniu ulic Wesołej i Pięknej. Jak głosi miejscowa, niepewna tradycja, obiekt związany jest z pochówkiem zmarłych na zarazę żołnierzy austriackich. Po ustąpieniu epidemii okoliczni mieszkańcy postawili Bożą Mękę. Jak wiadomo, zarazy nawiedzały Żywiec w XIX wieku kilkukrotnie – 1831-1832; 1847-1849, nie wiadomo jednak z którą z nich należy wiązać kapliczkę. Druga opowieść głosi, że w miejscu kapliczki znajdowała się niegdyś czatownia na granicy miasta i w związku z tym postawiono tam później Bożą Mękę.
Na naszym portalu ukazało się wiele informacji związanych z wykopaliskami archeologicznymi w Żywcu. Dopełnieniem tej serii jest dzisiejszy artykuł przygotowany przez Wojciecha Mirochę, dotyczący ciekawego przedmiotu znalezionego podczas prac remontowych w żywieckim zamku. Zapraszamy do lektury!
Żywiec na początku XX wieku był miastem bardzo ciekawym…Zdzisław Maria Okuljar tak opisywał nasze miasto: Żywiec mojego dzieciństwa i młodości był miasteczkiem pełnym uroku – takim go pamiętam i zapamiętać chcę do końca. Nie było to miasteczko ano nudne, ani śpiące, takie sobie tam byle galicyjskie miasteczko.Liczba mieszkańców ok. 1890 roku wynosiła 4892, a w roku 1919 wzrosła do liczby 5610. Początek zeszłego stulecia, jak i końcówka XIX, obfitowały nowymi pomysłami i realizacjami. W tym czasie działało ok. 30 organizacji i stowarzyszeń społecznych. Żywiec pełnił w regionie rolę ważnego i prężnego ośrodka kulturalnego. Już w latach 20. pojawiła się inicjatywa założenia muzeum, które gromadziłoby zabytki przeszłości związane z miastem i powiatem. Splendoru miastu dodawał arcyksiążęcy dwór Habsburgów…I jeszcze jeden istotny fakt…Przed wybuchem I wojny światowej w Żywcu powstało kino Urania, przed 1916 rokiem przemianowane na kino Edison. Dzisiaj wszyscy znamy go nazwą – Kino Janosik. Powstanie kina Urania na początku XX wieku było inicjatywą prywatną – co trzeba podkreślić. Nowy budynek kina stanął w środku miasta przy ulicy Sobieskiego za sprawą znanego i szanowanego mieszczanina żywieckiego Antoniego Kasztelika. Zapewne przy sporadycznie przybywających do miasta objazdowych trupach teatralnych, takich jak operetka Pilarskiego, czy przedstawień teatralnych szkolnych w sali Sokoła to właśnie kino Kasztelika stało się podstawową rozrywką kulturalną Żywca.